Testujemy krem Make Me Bio „Orange Energy”!

O tym, że zima daje się we znaki naszej skórze wie każda z nas. Ujemne temperatury, wiatr i smog negatywnie wpływają na kondycję cery, sprawiając, że staje się matowa, przesuszona czy bardziej skłonna do niedoskonałości. Moja twarz stanowiła kombinację powyższych trzech. Jak sobie z tym radzę?

Krem Make Me Bio- Orange Energy / fot. Maria Pruszyńska

Krem Make Me Bio- Orange Energy / fot. Maria Pruszyńska

Mój pierwszy wybór padł na żel do mycia twarzy z aloesem, zakupiony podczas targów kosmetyków ekologicznych w Krakowie. Ten zamiast pomóc, wzmocnił jednak widoczność porów i przesuszenie skóry wokół nosa. Kiedy więc zobaczyłam, że polecany przez moją przyjaciółkę krem Make Me Bio jest na promocji w mojej ulubionej drogerii (34,99 zł), postanowiłam zrobić sobie prezent. Producent obiecuje nawilżenie, blask i energię oraz kompozycję wyjątkowych, naturalnych składników. Te istotnie skomponowane zostały w sposób, który nie tylko ma dobroczynnie oddziaływać na naszą skórę, ale również kusić nas zapachem pomarańczy. 60 mililitrowy słoiczek zawiera w sobie mieszankę wody z kwiatu pomarańczy, działającą tonizująco i rozjaśniająco, olejek mandarynkowy, który nie tylko działa antyseptycznie, ale i zmiękczająco, wyciąg z rumianku, o działaniu łagodzącym i regenerującym, ujędrniający olejek ze słodkich migdałów, pielęgnujący olejek jojoba oraz masło shea, które chroni i regeneruje. Krem ma dosyć gęstą konsystencję, nie pozostawia jednak tłustej warstwy, przez co można używać go także pod makijaż. Producent zaleca stosowanie kosmetyku rano i wieczorem.

Krem to kompozycja wyjątkowych, naturalnych składników / fot. Maria Pruszyńska

Krem Orange Energy, to kompozycja wyjątkowych, naturalnych składników / fot. Maria Pruszyńska

Szybko zauważyłam efekty. Cera jest wygładzona i ukojona. Niedoskonałości zmniejszyły się, a makijaż gładko pokrywa nierówności cery. Producent obiecuje, że krem pomaga także w wyrównywaniu kolorytu skóry, przy dłuższym stosowaniu produktu. Opakowanie kremu dobrze komponuje się z przesłaniem marki, jest proste i nieco nawiązuje do aptecznych, ręcznie robionych leków, poprzez szklany słoiczek z ciemnego szkła. Po otwarciu produktu jego użytkowaniem możemy cieszyć się przez sześć miesięcy. Kosmetyki Make Me Bio wytwarzane są z ekstraktów i wyciągów roślinnych, pochodzących z upraw ekologicznych. Nie znajdziemy w nich olejów rafinowanych. Oferowane receptury sprawiają, że produkty są hipoalergiczne, nie zapychają porów i nie wysuszają skóry. Nie są także testowane na zwierzętach. W ofercie marki Make Me Bio, poza kremami, znajdziemy także produkty do oczyszczania twarzy, pielęgnacji dłoni, ciała, włosów, pomadki, mydła, hydrolaty oraz produkty dla dzieci. Ja na pewno przetestuję kolejne!

Maria Pruszyńska

KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>